25 czerwca, 2022

Recenzja WWE 2K20 – dlaczego to najgorsza gra WWE od lat?

WWEK recenzja|NajgorszagrazseriiWWEK

Zeszłoroczna gra z serii WWE 2K, czyli WWE 2K19 nie była świetna. Nie była też zła. Miała swoje dobre, jak i złe strony, ale generalnie nawet dobrze się w nią grało i miejscami wyglądała całkiem nieźle – w porównaniu do kilku poprzednich odsłon to i tak są bardzo duże komplementy.

Po WWE 2K20 nikt nie spodziewał się cudów, ale też raczej nikt nie sądził, że będzie tak źle. Jest bowiem bardzo, bardzo źle… co nie oznacza, że od góry do dołu gra jest całkowitą tragedią.

Tylko w jakichś 95%. Dlaczego WWE 2K20 jest najgorszą grą z serii WWE 2K? Dowiecie się tego poniżej.

Podstawowe informacje o WWE 2K20

Zanim przejdziemy do zrównywania tej gry z ziemią, warto na początek przedstawić trochę podstawowych danych na jej temat.

  • Data premiery: 22 października 2019
  • Platformy: PC, Playstation 4, Xbox One
  • Deweloper: Visual Concepts
  • Wydawca: 2K Games
  • Cena: 200 złotych PC/270 złotych Xbox One & Playstation 4

Osoby, które miały wcześniej styczność z grami z serii WWE 2K z pewnością zauważą tutaj jeden niepokojący detal.

Chodzi oczywiście o dewelopera. Już od lat gry dla WWE tworzyło zewnętrzne studio Yukes. Co prawda miało ono swoje wzloty i upadki, ale gracze zdążyli się do niego przyzwyczaić. W tym roku sytuacja jest zupełnie inna.

Grę dla 2K Games stworzyło Visual Concepts, studio, o którym pewnie nigdy nie słyszeliście. Czym jest w takim razie Visual Concepts?

Jest to wewnętrzne studio WWE, zaś Yukes ogłosiło, że pracuje nad własną, niezwiązaną z WWE grą wrestlingową. Jaki wpływ na grę miała ta zmiana deweloperów dowiecie się już a chwilę.

Grafika w WWE 2K20 to katastrofa

Od tego trzeba zacząć, ponieważ jest to punkt, o którym w odniesieniu do 2K20 mówi się najczęściej i najgłośniej. Zapaleni gracze z pewnością wiedzą, że z grafiki w grach WWE 2K ludzie nabijają się od lat.

Niektóre postacie były ultra-realistyczne i wyglądały jak żywe w kolejnych odsłonach, inne w ogóle siebie nie przypominały i mogłyby pojawiać się w dziecięcych koszmarach (tutaj wystarczy sobie przypomnieć aferę z Laną z 2K19 – zresztą zobaczyć ją możecie na poniższym obrazku).

WWE 2K19 Lana
Lana w WWE 2K19 | Źródło: Cageside Seats

Yukes od lat miało problem po pierwsze z długimi włosami (i kobiet, i mężczyzn), a po drugie z twarzami wrestlerek. Najlepiej wykonani wrestlerzy to byli zawsze ci łysi albo prawie łysi. W tym roku jednak Visual Concepts weszło na zupełnie inny poziom okropności.

Nie można ich do końca winić, ponieważ prawdopodobnie otrzymali od Youkes starą wersję silnika i mieli niewiele czasu, aby doprowadzić to wszystko do używalności.

Nie zmienia to faktu, że grafika w WWE 2K20 to nieśmieszny żart. Gwiazda z okładki, Becky Lynch, wygląda po prostu fatalnie. Poziom detali spadł do tak niskiego poziomu, że lepiej wyglądały i były bardziej szczegółowe już gry z serii Smackdown vs Raw z poprzedniej generacji konsol.

Beznadziejnie deweloperom wyszedł nawet Dwayne “The Rock” Johnson, ktoś, kogo twarz zna pewnie ponad pół świata.

Nie da się wybaczyć tak tragicznej grafiki w grze AAA w 2019 roku i nie trzeba być wcale maniakiem jak najwyższej rozdzielczości, ray tracingu i innych bajerów, aby tak uważać. Nawet na najwyższych ustawieniach graficznych gra jest po prostu brzydka, a kto ma ochotę grać i patrzyć godzinami na coś brzydkiego?

Poniżej zobaczycie porównanie wyglądu w WWE 2K19 i WWE 2K20 Johna Ceny. Wrestlera, który przez lata był twarzą WWE i z tego powodu zawsze mógł cieszyć się jednym z bardziej dopracowanych modeli w grze. Nie tym razem…

John Cena w WWE 2K19 i WWE 2K20
Źródło: Reddit

Bugi, glicze i jeszcze raz bugi, czyli typowe WWE 2K

Gry z WWE nigdy tak do końca nie działały na premierę (taka trochę Bethesda Lite). Zawsze były śmieszne bugi, glicze – gracze się do tego przyzwyczaili i przynajmniej mogli wymieniać się zabawnymi gifami. W tym roku jednak można już mówić o znacznej przesadzie.

Gra, nawet z aktualizacją Day 1, jest niemal niegrywalna. Na myśl może tu przychodzić chociażby tak mocno wyśmiewany z podobnego powodu Assassin’s Creed Unity.

Bugi są przede wszystkim graficzne, ale nie tylko. Zepsute jest na przykład nakładanie logo na odzież w kreatorze wrestlera, pojawiają się także problemy z matchmakingiem i płynnym działaniem multiplayera (jak zwykle).

WWE 2K20 Becky Lynch Bug
Źródło: Twitter @ZombieVomit619

Gameplay w jakiś sposób stał się jeszcze gorszy

W zeszłorocznej edycji gameplay nie był może na niesamowicie wysokim poziomie, ale nie był też zły. Yukes zadbało o dodanie do gry więcej dynamizmu, ruchu były wykonywane szybciej i płynniej. Cała ta praca została w WWE 2K20 zaprzepaszczona.

Targeting działa całkowicie na oślep, a poruszanie się i wykonywanie ruchów jest toporne. Do tego po raz kolejny używanie krzeseł, drabin i innych tego typów przedmiotów jest bardzo uciążliwe. Gra się po prostu gorzej niż w poprzednią odsłonę, a nawet gorzej niż w 2K18.

Drobne, ale irytujące problemy, jak to w grach WWE 2K bywa

Komentatorzy nawet w prawdziwym WWE są często określani jako beznadziejni, a co dopiero w grach z serii WWE 2K. Drewniani, pozbawieni emocji, reagujący ze znacznym opóźnieniem, gadający bzdury, które nie mają nic wspólnego z tym, co dzieje się na ekranie – czyli w zasadzie standard.

Jak pokazały w ostatnich latach gry z serii NBA 2K dobry komentarz w grach sportowych jest jak najbardziej możliwy, więc nie można tutaj stosować wymówki, że się nie da.

Całkiem niezłym komentarzem mogły się także pochwalić chociażby gry z serii UFC.

Po raz kolejny nie zobaczyliśmy dodatkowych funkcji i trybów, o które gracze proszą od lat. Nie ma trybu General Managera, nie ma możliwości stworzenia własnego pasa mistrzowskiego, własnego ruchu, własnego finishera.

Biorąc pod uwagę, że w tej grze funkcje są usuwane, a nie dodawane w porównaniu do poprzednich odsłon, nie ma co się w sumie dziwić.

Czy w WWE 2K20 coś się w ogóle udało?

Przeczytawszy recenzję do tego punktu można by dojść do wniosku, że WWE 2K20 nadaje się tylko do śmietnika, nie warto jej kupować i nic w tej grze nie ma dobrego. Pierwsze dwa stwierdzenia są być może prawdziwe, ale trzecie – już niekoniecznie.

Tworzenie własnego wrestlera wciąż jest niesamowicie fajne, przyjemne i różnorodne. Kreator jest jak zwykle niesamowicie rozbudowany i daje całą masę możliwości, ale…

Nie wszystko w nim działa, chociaż to akurat zostanie prawdopodobnie na dniach naprawione. Spokojnie można spędzić dobre kilka godzin doszlifowując swojego wymarzonego wrestlera do perfekcji, zanim w ogóle zaczniemy nim grać.

W tym roku w My Career (Mojej Karierze) deweloperzy zastosowali inną taktykę niż zwykle. Można ją z kolei porównać do innej gry z serii Assassin’s Creed – Syndicate.

Mamy dwóch protagonistów, kobietę i mężczyznę, pomiędzy którymi się w różnych częściach historii przełączamy.

W tym roku tradycyjnie kariera ma momenty żenujące, nieśmieszne i generalnie nie jest to opowieść na bardzo wysokim poziomie… ale mimo wszystko całkiem miło się w nią gra.

Dodatkowo rozplanowana jest na około 20 godzin, czyli ani za dużo, ani za mało. Można tylko mieć nadzieję, że twórcy dalej pójdą śladami Assassyna i za rok doczekamy się już całkiem oddzielnych karier dla kobiet i mężczyzn, wzorem Odyssey.

WWE 2K Originals

WWE 2K Originals to nowy koncept, chociaż w rzeczywistości nieco bardziej rozczarowujący niż w materiałach promocyjnych. Pozwala on na walkę z odmienionymi wersjami różnych wrestlerów w nietypowych miejscach.

Dzięki temu możemy odblokować nowe postacie, stroje i areny. Mowa tu chociażby o “The Fiendzie” Brayu Wyattcie, ale także na przykład alternatywnej wersji Brauna Strowmana.

Póki co nie jest to wszystko bardzo rozbudowane, a The Fienda można odblokować w dosłownie kilkanaście minut. Być może w przyszłych odsłonach się to zmieni. Jest to więc raczej na plus, ale nieduży.

Podsumowanie

Podsumowując, jeśli chcieliście wydać pieniądze na WWE 2K20 – po prostu tego nie róbcie. Jeśli już czujecie taką mocną potrzebę, poczekajcie chociaż, aż gra zostanie trochę naprawiona. Najlepiej kupić ją dopiero, kiedy po raz pierwszy pojawi się na wyprzedażach.

Kupując ją w tym momencie po prostu przepłacicie za brzydki, zbugowany i zupełnie nieinnowacyjny produkt. Trzeba jednak podkreślić, że mało jest tutaj winy Visual Concepts. Mieli niewiele czasu i prawdopodobnie pracowali na starym silniku. Tak naprawdę mogło być dużo gorzej.

Najlepszym wyjściem byłoby niewydanie gry z serii WWE 2K w tym roku wcale. Pozwoliłoby to na dłuższy cykl produkcyjny i wydanie bardziej dopracowanej gry.

Niestety, pieniądze muszą się zgadzać, a superfani i tak przecież kupią. Dlatego też warto nie wkładać WWE pieniędzy do portfela i udowodnić, że klienci nie są głupi.

Nie dadzą sobie za pełną cenę gry AAA wepchnąć czegoś, co wygląda gorzej niż gra indie z Unity. Czy jednak?

W końcu gry z serii Fifa, które co rok są tym samym odgrzewanym kotletem, wciąż sprzedają się świetnie.

Co wy sądzicie o WWE 2K20 i całej tej sprawie? Planujecie zakup, czy jednak nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.